KATO BAR

Ocena:

1 2 3 4 5 6
3.0
3

Poniższy opis dotyczył lokalu na ul. Gliwickiej. Od końca 2010 r. lokal jest na Mariackiej 13.


Jedni wchodzą i zostają do północy. Inni nawet nie przekraczają progu i już odchodzą w dal. - Czasem ktoś wejdzie, rozejrzy się tylko po pokojach i natychmiast w tył zwrot. To dla mnie komplement. Bo knajpa jak jest dla wszystkich, to jest nijaka. A ja nie chcę, by była dla każdego. Tu przychodzą specyficzni ludzie i tak ma zostać - mówi Dominik Tokarski, właściciel oryginalnego baru, który nie ma sobie podobnego w całych Katowicach.

Długo szukał lokalu. Wreszcie trafił do bramy między kamienicami na ul. Gliwickiej 3. Na przestronnym piętrze mieściło się wcześniej biuro z całym dobytkiem estetycznym lat 90. Tokarski miał tylko jeden warunek: na podłodze muszą pojawić się deski. Kiedy ze ścian zerwano przeróżne tapety i boazerie oraz uwolniono sufity, do akcji wkroczył młody architekt Łukasz Fragstein, który zajął się przestrzenią. Surowe, minimalistyczne wnętrze przełamują designerskie detale: stylowy ekspres do kawy, pomarańczowe kanapy, świetlisty neon, miękkie, ogromne pufy czy plastikowe zielone krzesła. Część przedmiotów trafiła tu wyszperana z komisu, jak stary stół z ozdobnym blatem w kwiaty i tajemniczą szufladą z otworami na dwie miski.

Spis inwentarza jest krótki, o reszcie klimatu stanowią przychodzący tu ludzie. Wśród krążących po pokojach intelektualistów można spotkać młodych artystów, DJ-ów, studentów ASP, ludzi mediów, architektów, kulturoznawców, muzyków, fotografów itd. Część lokalu ma białe ściany przeznaczone do wystawiennictwa. W tej chwili można oglądać np. "Postindustrialne mutanty" Jadwigi Lemańskiej, w piątek mają pojawić się też zdjęcia z jednej z katowickich akcji flash mob.

Bar istnieje od 15 miesięcy. Nie ma opasłego szyldu na ulicy Gliwickiej, bo i po co? Ci, którzy mają tu trafić, i tak trafią. KATO nie zatrudnia roznosicieli ulotek ani nie reklamuje się w radiu. W sieci istnieje jedynie w jednym z portali społecznościowych, gdzie i tak ma już ponad 3 tysiące zadeklarowanych znajomych. W KATO Barze można napić się dobrze parzonej kawy, aromatycznej herbaty i wypić m.in. czeskie prezydenckie piwo Primator. Można cały wieczór spędzić w jednym z pokoi albo dosłownie przeleżakować na zewnątrz (leżaki dostępne w części podwórkowo-ogródkowej). Zanim lokal w pełni przeobrazi się w miejsce z własnym jedzeniem (biurokracja w trakcie), w piątki i soboty KATO raczy gości specjalnie dla nich zamawianym cateringiem. Kultowe stały się już klapsznity ze smażonym krupniokiem (dla niewtajemniczonych tłumaczę: kanapki z kaszanką) czy karminadle (śląskie kotlety mielone). Świadomie nikt tu nie stroni od tradycji, ale nie w muzealny albo cepeliowy sposób. To tylko pretekst do przetwarzania jej w nową, estetyczną i często kulinarnie smaczną jakość. W KATO menu jest nieprzewidywalne - raz spontanicznie grupa ludzi umawia się na włoskie śniadanie (było własne wypiekane pieczywo foccacio, grillowane bakłażany i cukinie, caprese, patyczki grissini z prosciutto i rukolą oraz pasta z kwiatów czosnku), innym razem KATO w trosce o zgłodniałych gości festiwalu Tauron Nowa Muzyka otwierało się już skoro świt o 6 rano i serwowało śniadania. Na piątek i sobotę planowane są domowe hot dogi.

KATO - z miłości do Katowic właśnie - to także idea wypracowania rozpoznawalnej marki, która m.in. promuje miasto na zewnątrz. Koszulki z napisem " I LOVE KATO" i torby rozeszły się na pniu. Dodruk w trakcie. Za barem można kupić m.in. grę "memo.ry katowice". Nowe gadżety opatrzone logo KATO już niebawem. Po zakończonej akcji "LATO w KATO na BOGATO" lokal wraca do jesiennego rytmu. Czynne codziennie od poniedziałku do soboty od 16 do północy. Strefa zarówno dla palących, jak i niepalących (szukaj oznaczeń na czarnych ścianach). Uprzedzam jednak lojalnie - to miejsce z systemem binarnym: albo je pokochasz, albo znienawidzisz.

ALEKSANDRA CZAPLA-OSLISLO, cjg.gazeta.pl

Kategorie: Bary Puby
1 osoba lubi to miejsce
Brak nadchodzących wydarzeń w tym miejscu. Sprawdź co działo się tu wcześniej
Nie znaleziono albumów Dodaj nowy
Nie znaleziono albumów Dodaj nowy

Opinie o tym miejscu (3)

  • mmp

    Wypadałoby zaktualizować opis, po tym jak KATO przeniosło […]

    27.02.2011, 08:20

    Ocena:

    1 2 3 4 5 6
    1.0
    Wypadałoby zaktualizować opis, po tym jak KATO przeniosło się na mariacką wygląda zupełnie inaczej. Rozumiem, że istnieje niepisana zasada "wyróżnij się albo zgiń". KATO na pewno się wyróżnia na tle innych miejsc na mariackiej, w Katowicach, w Polsce - ale raczej nie o taki sposób wyróżniania chodzi, choć kto wie, może istnieją miłośnicy płyt pilśniowych?
    Jeżeli chcesz zobaczyć bar w którym drzwi, stołki, ściany, podłogi i sufit jest z płyt, to można to miejsce potraktować jako ciekawostkę, ale nie nadaje się by spotkać się tam ze znajomymi.
  • ~tulipan
    ~tulipan

    hmmm

    17.09.2010, 09:56

    Ocena:

    1 2 3 4 5 6
    3.0
    Czy autorka artykułu jest siostrą Gosi - przyjaciółki właściciela Kato Baru? ;-P
    Lokal zwyczajny, jakich wiele. Atutem są niskie ceny, które, jak się można domyślić - odbijają się na jakości serwowanych napojów (paskuda herbata i kawa; piwka całkiem O.K.)
    Wystrój mi odpowiada: ciemno, obskurnie, ascetycznie; ale w berlińskich knajpach - bo do ich estetyki ma nawiązywać klimat Kato; opierając się o ścianę, bądź siadając na parapecie, nie ma się wybrudzonych białym wapnem itp ubrań. Właściciele mogliby też pomyśleć o wygodnych krzesłach, ponieważ te z Ikea są rozchybotane.
    Miejsce polecam, warto przyjść i się przekonać się "... love Kato", czy jest się bardziej wymagającym
  • Pufy rządzą :)

    23.08.2010, 19:50

    Ocena:

    1 2 3 4 5 6
    5.0
    Moim ulubionym zajęciem w tym lokalu jest wysiadywanie na wielkich pufach, może być na zewnątrz, w gorące dni jest to lepsza opcja (trochę grzeje od dachu w innych pomieszczeniach). Przypuszczam, że w godzinach wieczornych może być problem ze znalezieniem wolnej pufy albo leżaczka.

    Są Primatory, ciemny mi zwłaszcza zasmakował, próbowałem również butelkowego pszenicznego ukraińskiego w ramach ciekawostki.

    Całkiem sporo miejsca wewnątrz, aczkolwiek stylizacja spodoba się tylko znawcom tematu. Na pierwszy rzut oka mogą sprawiać wrażenie obskurnych, jeżeli ktoś nie wie, że "to tak ma być" i zostało to zrobione z premedytacją to może się zniechęcić.

    Ogólnie całkiem przyjemne miejsce do spokojnego sączenia piwka połączonego z wylegiwaniem się na pufach i gapieniem w sufit/niebo. Ceny za piwo niskie (5 jasny/6 ciemny primator). Nie próbowałem jeszcze kulinarnych przysmaków z Kato, ale krążą o nich bardzo pozytywne opinie, wypadałoby kiedyś sprawdzić :)
  • Dodaj opinię

Podaj poprawny adres e-mail. Jest on wymagany do potwierdzenia tej opinii.

zicherka.pl

Napisz do nas

Social media

© 2007 - 2017 Zicherka.pl - Polityka prywatności | Regulamin | Komórka
Wykonanie i hosting: netBOMB